Wiedźmin – o chronologii i obsadzie

Serial Wiedźmin w końcu zadebiutował i od razu przykuł do ekranów telewizorów, laptopów i smartfonów setki tysięcy użytkowników platformy Netflix. Produkcja bazująca na twórczości polskiego pisarza Andrzeja Sapkowskiego zebrała mieszane recenzje, co jednak wcale nie wpłynęło negatywnie na jej oglądalność. Każdy chciał na własne oczy zobaczyć, jak Amerykanie poradzili sobie ze słowiańskim klimatem opowiadań z Geraltem z Rivii w roli głównej.

Zaburzenie chronologii

Nie da się ukryć, że serial Wiedźmin jest przystępniejszy dla osób zaznajomionych z dziełami Sapkowskiego. Cały pierwszy sezon opiera się na zbiorze opowiadań “Ostatnie życzenie”, ale przedstawione w produkcji wątki nie są ułożone chronologicznie. Dzięki temu w tym samym odcinku mogliśmy zobaczyć wydarzenia z różnych okresów, a Netflix mógł zaprezentować więcej postaci. Powstał przez to chaos, który stopniowo układały kolejne epizody. Być może brzmi to, jak coś odstraszającego, jednak odbiorcy wcale nie byli niezadowoleni. Część z nich ucieszyła się, kiedy wreszcie udało im się poukładać wszystko w całość. Inni już przymierzali się do ponownego obejrzenie całości.

Obsada

W roli polującego na potwory wiedźmina Geralta mogliśmy zobaczyć brytyjskiego aktora Henry’ego Cavilla – prywatnie wielkiego fana postaci. Jest on zdecydowanie najjaśniejszym punktem opowieści. Odegrał postać przekonująco i w zgodzie z oryginałem. Wybornie wypadł również Joey Batey, czyli serialowy Jaskier. Widać, że aktor odrobił lekcję i dobrze poznał swoje alter ego. W serialu był wesołym, beztroskim oraz nieco irytującym bardem – tak jak u Sapkowskiego. Skrzydeł nie rozwinęły za to postacie kobiece. Anya Chalotra (Yennefer) oraz Freya Allan (Ciri) wypadły solidnie, ale ustępowały swoim kolegom po fachu. Być może kolejny sezon da im większe pole do popisu.

Podsumowanie

Amerykański serial Wiedźmin to zdecydowane produkcja warta uwagi, a przy tym dość innowacyjna. Twórcy starali się iść w zgodzie z duchem oryginału, ale też nie obawiali się wprowadzać własnych rozwiązań. Stąd zaburzona chronologia, elementy charakterystyczne dla horrorów oraz modyfikacja niektórych wątków. Nie zmienia to jednak faktu, że serial ogląda się bardzo przyjemnie. Szkoda tylko, że tak szybko leci przy nim czas, a na kolejny sezon długo jeszcze poczekamy.